Czy wiesz, że ... ?
1357
W 1357 roku książę mazowiecki, Siemowit III wystawił dokument, w którym uznał pełnię immunitetu arcybiskupiego do Łowicza i kasztelanii. Wynika z niego, iż Łowicz wraz z przyległymi dobrami, liczącymi aż 111 wsi, stanowił największy kompleks majątkowy. W ówczesnych czasach należał on do Kościoła.
Wystawy malarstwa Juliusza Rogowskiego-Tylmana
5 maja 2026
W najbliższą sobotę, 9 maja 2026 r. o godz. 18.00 w Galerii Browarna w Łowiczu odbędzie się wyjątkowy wernisaż wystawy malarstwa Juliusza Rogowskiego-Tylmana p.n. Outsider. To kolejna wielka, zapomniana postać naszego miasta. Warto poznać jego dzieła.
Juliusz Rogowski-Tylman (ur. 1951 w Łowiczu, zm. 2022 tamże). Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego im. Józefa Chełmońskiego w Łowiczu przeniósł się na Wybrzeże, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa i Grafiki Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Dyplom z wyróżnieniem uzyskał w 1975 roku w pracowni prof. Witolda Janowskiego.
W czasie studiów pełnił funkcję przewodniczącego Rady Uczelnianej ZSP, inicjując m.in. Plenery Studentów Szkół Plastycznych Krajów Nadbałtyckich, w których uczestniczyli młodzi twórcy z Finlandii, Szwecji, Niemiec i Polski. W 1975 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Sztuki, a do 1978 roku pracował jako asystent prof. Janowskiego na Wydziale Projektowania Graficznego PWSSP w Gdańsku.
Kolejne lata poświęcił pracy projektowej, współpracując z Agencją Wydawniczą Ruch w Warszawie. Tworzył materiały promocyjne, plakaty, a także ulotki o charakterze społecznym. W 1990 roku, z żoną Ewą, synem Antonim i córką Julią, powrócił do Łowicza. Tutaj, zajmował się głównie projektowaniem logotypów firm, herbów miast i layoutem publikacji. Równolegle rozwijał własną twórczość malarską.
Prace artysty znajdują się w prywatnych kolekcjach i instytucjach w Polsce (Muzeum Plakatu w Wilanowie, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta) oraz za granicą – m.in. Anglii, Czechach, Holandii, Niemczech, Japonii i Szwajcarii. Za życia miał jedną wystawę indywidualną w Muzeum w Łowiczu.
Ojciec urodził się w 1951 roku, w powoli odradzającym się po wojennej zawierusze Łowiczu, jako jedno z pierwszych dzieci w nowo otwartym szpitalu miejskim. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w domu rodzinnym, wypełnionym sztuką i pamiątkami przeszłości. Rodzice, zawodowo niezwiązani ze sztuką, pochodzili z rodzin inteligenckich i szlacheckich o głęboko zakorzenionych tradycjach.
Pierwsze inspiracje ojca sztukami plastycznymi były zapewne wywołane silną obecnością sztuki w jego domu rodzinnym w Łowiczu przy ul. Pijarskiej. Duży wpływ na kształtowanie wrażliwości artystycznej małego Julka miał też wuj Leonard Tetzlaff – kuzyn babki, malarz, plastyk i świetny fotograf, który w latach 20-tych XX w. studiował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Jego fotografie, obrazy, palety malarskie, do dziś pozostają w zbiorach naszego rodzinnego, łowickiego domu.
Malarstwo ojca zawsze było obecne w naszym otoczeniu, stanowiąc naturalną scenerię przestrzeni warszawsko-łowickiego bytowania. Jego prace, choć będące formą abstrakcyjnego przekazu, zawsze były nam bliskie aurą odniesień do znajomego ambiente łowickich pejzaży. Obrazy, jak polne drogi, poranny słup światła w otulinie drzew bolimowskiego parku krajobrazowego, czy jesienna szaruga w refleksach szklarni nad rzeką Bzurą, przywodziły na myśl znane nam obrazy dzieciństwa spędzanego w Chyleńcu, lub w domu dziadków na łowickim Blichu.
Prace ojca charakteryzowały się skrótem, dążeniem do wydobycia abstrakcyjnej zasady z realistycznego motywu. Jest to malarstwo oparte na dynamicznym geście, w którym uproszczone ujęcia pejzażu łączą się z ekspresyjnym użyciem materii farby. Niczym zdjęcie, które ma uchwycić ulotny obraz przy spuście migawki. Ojciec często budował kompozycję poprzez kontrast płynnych smug i ciężkich impastów, wykorzystując kolor jako nośnik emocji.
Potrafił sprawnie budować napięcie pomiędzy obszarami gęstej materii, a bardziej przejrzystymi warstwami farby. To raczej echo motywu niż jego opis - światło, przestrzeń, horyzont pojawiają się w formie znaków malarskich, określanych przez szerokie, intuicyjnie i brawurowo prowadzone dukty pędzla lub szpachli. W niektórych obrazach ruch staje się głównym bohaterem kompozycji, zastygając wrażeniem malarskiego reliefu. Paleta barw jest różnorodna, mimo że kolor lokalny zaobserwowany w naturze, przełamują wyszukane tonacje, adekwatnie do skupionej, refleksyjnej natury autora. Ten kolor nie eksploduje epatującą widza energią, on ją kumuluje. By zamiast łatwego intrygowania, jej ładunek emocji odpalił w najgłębszych rejestrach odczuwania.
Jak większość artystów bez skoliozy twórczego kręgosłupa, ojciec mój przenosił wrażliwość na płótno i papier, starając się pozostawać w cieniu własnych dokonań. Unikał eksponowania prac szerszej publiczności. Dysponując wielką wrażliwością postawy i warsztatową pewnością malarza, nie zabiegał o rozgłos. Za życia miał zaledwie jedną wystawę indywidualną, przy której też się jakoś specjalnie nie upierał.
Cenił komfort tworzenia wyłącznie dla siebie i luz pracy nie na wyścigi. Zwłaszcza, że jego twórczy perfekcjonizm i szczególnie pojmowane wymagania jakości sprawiały, że rzadko bywał w pełni usatysfakcjonowany efektem końcowym. Toteż większość jego dzieł znajduje się obecnie w rękach rodzinnych lub prywatnych niewielkiego kręgu znajomych w Polsce i za granicą. Obecna wystawa jest pierwszą ekspozycją prac ze wszystkich okresów twórczości ojca, a także próbą wprowadzenia widza w chronologiczny świat ewolucji jego sztuki.
Julia Higuchi – córka artysty.
Info i zdjęcia: Galeria Browarna w Łowiczu
W czasie studiów pełnił funkcję przewodniczącego Rady Uczelnianej ZSP, inicjując m.in. Plenery Studentów Szkół Plastycznych Krajów Nadbałtyckich, w których uczestniczyli młodzi twórcy z Finlandii, Szwecji, Niemiec i Polski. W 1975 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Sztuki, a do 1978 roku pracował jako asystent prof. Janowskiego na Wydziale Projektowania Graficznego PWSSP w Gdańsku.
Kolejne lata poświęcił pracy projektowej, współpracując z Agencją Wydawniczą Ruch w Warszawie. Tworzył materiały promocyjne, plakaty, a także ulotki o charakterze społecznym. W 1990 roku, z żoną Ewą, synem Antonim i córką Julią, powrócił do Łowicza. Tutaj, zajmował się głównie projektowaniem logotypów firm, herbów miast i layoutem publikacji. Równolegle rozwijał własną twórczość malarską.
Prace artysty znajdują się w prywatnych kolekcjach i instytucjach w Polsce (Muzeum Plakatu w Wilanowie, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta) oraz za granicą – m.in. Anglii, Czechach, Holandii, Niemczech, Japonii i Szwajcarii. Za życia miał jedną wystawę indywidualną w Muzeum w Łowiczu.
Ojciec urodził się w 1951 roku, w powoli odradzającym się po wojennej zawierusze Łowiczu, jako jedno z pierwszych dzieci w nowo otwartym szpitalu miejskim. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w domu rodzinnym, wypełnionym sztuką i pamiątkami przeszłości. Rodzice, zawodowo niezwiązani ze sztuką, pochodzili z rodzin inteligenckich i szlacheckich o głęboko zakorzenionych tradycjach.
Pierwsze inspiracje ojca sztukami plastycznymi były zapewne wywołane silną obecnością sztuki w jego domu rodzinnym w Łowiczu przy ul. Pijarskiej. Duży wpływ na kształtowanie wrażliwości artystycznej małego Julka miał też wuj Leonard Tetzlaff – kuzyn babki, malarz, plastyk i świetny fotograf, który w latach 20-tych XX w. studiował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Jego fotografie, obrazy, palety malarskie, do dziś pozostają w zbiorach naszego rodzinnego, łowickiego domu.
Malarstwo ojca zawsze było obecne w naszym otoczeniu, stanowiąc naturalną scenerię przestrzeni warszawsko-łowickiego bytowania. Jego prace, choć będące formą abstrakcyjnego przekazu, zawsze były nam bliskie aurą odniesień do znajomego ambiente łowickich pejzaży. Obrazy, jak polne drogi, poranny słup światła w otulinie drzew bolimowskiego parku krajobrazowego, czy jesienna szaruga w refleksach szklarni nad rzeką Bzurą, przywodziły na myśl znane nam obrazy dzieciństwa spędzanego w Chyleńcu, lub w domu dziadków na łowickim Blichu.
Prace ojca charakteryzowały się skrótem, dążeniem do wydobycia abstrakcyjnej zasady z realistycznego motywu. Jest to malarstwo oparte na dynamicznym geście, w którym uproszczone ujęcia pejzażu łączą się z ekspresyjnym użyciem materii farby. Niczym zdjęcie, które ma uchwycić ulotny obraz przy spuście migawki. Ojciec często budował kompozycję poprzez kontrast płynnych smug i ciężkich impastów, wykorzystując kolor jako nośnik emocji.
Potrafił sprawnie budować napięcie pomiędzy obszarami gęstej materii, a bardziej przejrzystymi warstwami farby. To raczej echo motywu niż jego opis - światło, przestrzeń, horyzont pojawiają się w formie znaków malarskich, określanych przez szerokie, intuicyjnie i brawurowo prowadzone dukty pędzla lub szpachli. W niektórych obrazach ruch staje się głównym bohaterem kompozycji, zastygając wrażeniem malarskiego reliefu. Paleta barw jest różnorodna, mimo że kolor lokalny zaobserwowany w naturze, przełamują wyszukane tonacje, adekwatnie do skupionej, refleksyjnej natury autora. Ten kolor nie eksploduje epatującą widza energią, on ją kumuluje. By zamiast łatwego intrygowania, jej ładunek emocji odpalił w najgłębszych rejestrach odczuwania.
Jak większość artystów bez skoliozy twórczego kręgosłupa, ojciec mój przenosił wrażliwość na płótno i papier, starając się pozostawać w cieniu własnych dokonań. Unikał eksponowania prac szerszej publiczności. Dysponując wielką wrażliwością postawy i warsztatową pewnością malarza, nie zabiegał o rozgłos. Za życia miał zaledwie jedną wystawę indywidualną, przy której też się jakoś specjalnie nie upierał.
Cenił komfort tworzenia wyłącznie dla siebie i luz pracy nie na wyścigi. Zwłaszcza, że jego twórczy perfekcjonizm i szczególnie pojmowane wymagania jakości sprawiały, że rzadko bywał w pełni usatysfakcjonowany efektem końcowym. Toteż większość jego dzieł znajduje się obecnie w rękach rodzinnych lub prywatnych niewielkiego kręgu znajomych w Polsce i za granicą. Obecna wystawa jest pierwszą ekspozycją prac ze wszystkich okresów twórczości ojca, a także próbą wprowadzenia widza w chronologiczny świat ewolucji jego sztuki.
Julia Higuchi – córka artysty.
Info i zdjęcia: Galeria Browarna w Łowiczu
Warto zobaczyć
Na skróty
Newsletter
Zapisz się do naszego newslettera by otrzymywać najświeższe informacje z Łowicza i okolic.
Podaj adres e-mail:
Podaj adres e-mail:
Kontakt
Urząd Miejski w Łowiczu
Kod pocztowy: 99-400, ŁowiczPlac: Stary Rynek 1
Tel.: 46 830 91 51, 830 91 52
Fax.: 46 830 91 60
E-mail: umlowicz@um.lowicz.pl
design by fast4net

Pliki cookies...