Strona główna
Kontakt
Mapa serwisu
RSS
Wersja kontrastowa


Strój łowicki
Wycinanka łowicka
Twórcy Ludowi
Zespoły Ludowe
Folklor Łowicki


Czy wiesz, że ... ?
Bitwa nad Bzurą
Opodal Łowicza we wrześniu 1939 r. rozegrała się największa bitwa kampanii wrześniowej znana jako „Bitwa nad Bzurą”. Od 9 do 22 września 1939 r. wojska polskie toczyły zacięte boje z przeważającymi wojskami niemieckimi. Siły polskie uległy najeźdźcy. Była to jedyna przeprowadzona na tak wielką skalę operacja zaczepna przeciwko III Rzeszy aż do 1941 roku.
Aktualności
Drukuj Zmniejsz tekst Powiększ tekst powrót
5 maja 2026
W najbliższą sobotę, 9 maja 2026 r. o godz. 18.00 w Galerii Browarna w Łowiczu odbędzie się wyjątkowy wernisaż wystawy malarstwa Juliusza Rogowskiego-Tylmana p.n. Outsider. To kolejna wielka, zapomniana postać naszego miasta. Warto poznać jego dzieła.
Juliusz Rogowski-Tylman (ur. 1951 w Łowiczu, zm. 2022 tamże). Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego im. Józefa Chełmońskiego w Łowiczu przeniósł się na Wybrzeże, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa i Grafiki Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Dyplom z wyróżnieniem uzyskał w 1975 roku w pracowni prof. Witolda Janowskiego.

W czasie studiów pełnił funkcję przewodniczącego Rady Uczelnianej ZSP, inicjując m.in. Plenery Studentów Szkół Plastycznych Krajów Nadbałtyckich, w których uczestniczyli młodzi twórcy z Finlandii, Szwecji, Niemiec i Polski. W 1975 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Sztuki, a do 1978 roku pracował jako asystent prof. Janowskiego na Wydziale Projektowania Graficznego PWSSP w Gdańsku.

Kolejne lata poświęcił pracy projektowej, współpracując z Agencją Wydawniczą Ruch w Warszawie. Tworzył materiały promocyjne, plakaty, a także ulotki o charakterze społecznym. W 1990 roku, z żoną Ewą, synem Antonim i córką Julią, powrócił do Łowicza. Tutaj, zajmował się głównie projektowaniem logotypów firm, herbów miast i layoutem publikacji. Równolegle rozwijał własną twórczość malarską.

Prace artysty znajdują się w prywatnych kolekcjach i instytucjach w Polsce (Muzeum Plakatu w Wilanowie, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta) oraz za granicą – m.in. Anglii, Czechach, Holandii, Niemczech, Japonii i Szwajcarii. Za życia miał jedną wystawę indywidualną w Muzeum w Łowiczu.

Ojciec urodził się w 1951 roku, w powoli odradzającym się po wojennej zawierusze Łowiczu, jako jedno z pierwszych dzieci w nowo otwartym szpitalu miejskim. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w domu rodzinnym, wypełnionym sztuką i pamiątkami przeszłości. Rodzice, zawodowo niezwiązani ze sztuką, pochodzili z rodzin inteligenckich i szlacheckich o głęboko zakorzenionych tradycjach.

Pierwsze inspiracje ojca sztukami plastycznymi były zapewne wywołane silną obecnością sztuki w jego domu rodzinnym w Łowiczu przy ul. Pijarskiej. Duży wpływ na kształtowanie wrażliwości artystycznej małego Julka miał też wuj Leonard Tetzlaff – kuzyn babki, malarz, plastyk i świetny fotograf, który w latach 20-tych XX w. studiował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Jego fotografie, obrazy, palety malarskie, do dziś pozostają w zbiorach naszego rodzinnego, łowickiego domu.

Malarstwo ojca zawsze było obecne w naszym otoczeniu, stanowiąc naturalną scenerię przestrzeni warszawsko-łowickiego bytowania. Jego prace, choć będące formą abstrakcyjnego przekazu, zawsze były nam bliskie aurą odniesień do znajomego ambiente łowickich pejzaży. Obrazy, jak polne drogi, poranny słup światła w otulinie drzew bolimowskiego parku krajobrazowego, czy jesienna szaruga w refleksach szklarni nad rzeką Bzurą, przywodziły na myśl znane nam obrazy dzieciństwa spędzanego w Chyleńcu, lub w domu dziadków na łowickim Blichu.

Prace ojca charakteryzowały się skrótem, dążeniem do wydobycia abstrakcyjnej zasady z realistycznego motywu. Jest to malarstwo oparte na dynamicznym geście, w którym uproszczone ujęcia pejzażu łączą się z ekspresyjnym użyciem materii farby. Niczym zdjęcie, które ma uchwycić ulotny obraz przy spuście migawki. Ojciec często budował kompozycję poprzez kontrast płynnych smug i ciężkich impastów, wykorzystując kolor jako nośnik emocji.

Potrafił sprawnie budować napięcie pomiędzy obszarami gęstej materii, a bardziej przejrzystymi warstwami farby. To raczej echo motywu niż jego opis - światło, przestrzeń, horyzont pojawiają się w formie znaków malarskich, określanych przez szerokie, intuicyjnie i brawurowo prowadzone dukty pędzla lub szpachli. W niektórych obrazach ruch staje się głównym bohaterem kompozycji, zastygając wrażeniem malarskiego reliefu. Paleta barw jest różnorodna, mimo że kolor lokalny zaobserwowany w naturze, przełamują wyszukane tonacje, adekwatnie do skupionej, refleksyjnej natury autora. Ten kolor nie eksploduje epatującą widza energią, on ją kumuluje. By zamiast łatwego intrygowania, jej ładunek emocji odpalił w najgłębszych rejestrach odczuwania.

Jak większość artystów bez skoliozy twórczego kręgosłupa, ojciec mój przenosił wrażliwość na płótno i papier, starając się pozostawać w cieniu własnych dokonań. Unikał eksponowania prac szerszej publiczności. Dysponując wielką wrażliwością postawy i warsztatową pewnością malarza, nie zabiegał o rozgłos. Za życia miał zaledwie jedną wystawę indywidualną, przy której też się jakoś specjalnie nie upierał.

Cenił komfort tworzenia wyłącznie dla siebie i luz pracy nie na wyścigi. Zwłaszcza, że jego twórczy perfekcjonizm i szczególnie pojmowane wymagania jakości sprawiały, że rzadko bywał w pełni usatysfakcjonowany efektem końcowym. Toteż większość jego dzieł znajduje się obecnie w rękach rodzinnych lub prywatnych niewielkiego kręgu znajomych w Polsce i za granicą. Obecna wystawa jest pierwszą ekspozycją prac ze wszystkich okresów twórczości ojca, a także próbą wprowadzenia widza w chronologiczny świat ewolucji jego sztuki.

Julia Higuchi – córka artysty.
Info i zdjęcia: Galeria Browarna w Łowiczu



design by fast4net

Napisz do nas
Moja wycieczka po Łowiczu


[zamknij]   [przejdź do wycieczki]